DZIEKI WSZYSTKIM ZA SLOWA OTUCHY I ZAINTERESOWANIE LOSEM NASZYCH DZIECI

DZIEKI WSZYSTKIM ZA SLOWA OTUCHY I ZAINTERESOWANIE LOSEM NASZYCH DZIECI

środa, 27 sierpnia 2014

Gdy rodzi się zdowe dziecko ...





 Jedyny sposób na spacerek w 3 

Właściwie to muszę zacząć od tego, dlaczego, po co i na co cały ten blog. Pierwotny zamysł był, aby blog informował wszystkich naszych znajomych o tym, co się dzieje z Zuzią i Jasiem, potem tylko z Zuzia, podczas naszego prawie 4-miesięcznego pobytu w szpitalu. Okazało się jednak, że wszystko zaczyna się dopiero po wyjściu ze szpitala, a w związku z tym, że wówczas info o skrajnych wcześniakach i ich przyszłości właściwie nie było (blogów też), wiemy, bo szukaliśmy każdej pozytywnej informacji o losie dzieciaczków urodzonych przed III trymestrem (jedyne co znalazłam to dyskusję na forum,a później blog http://mojmalyrycerzwojtus.blogspot.com/ , który dawał mi nadzieję; teraz znamy wiele optymistycznych historii, bo takich blogów coraz więcej); zdecydowaliśmy kontynuować pisanie dla tych mam, które są w podobnej sytuacji.

 Ulubione śniadanie - płatki/kulki z mleczkiem
Ale ten wpis dedykuję mamom zdrowych dzieci, a właściwie zdrowo urodzonych = NIE-niepełnosprawnych. A dlaczego? Trochę przez Zuzię, trochę przez Natalkę.

Natalka jest z nami od ponad 2 miesięcy, a Zuzia, żeby odnaleźć się w tym wszystkim, życzy sobie włączać filmiki jak ona była taka malutka. I jak tak sobie oglądaliśmy nagrania sprzed 3, 4 lat uświadomiliśmy sobie przez jak trudną, wymagającą i wyczerpującą drogę musieliśmy przechodzić i wciąż przechodzimy, zeby Zuzia mogła prawie normalnie funkcjonować w społeczeństwie.


Nigdy nie porównywaliśmy Zuzi ze zdrowo rozwijającym się dzieckiem, bo byłoby to bez sensu. Cieszyliśmy / cieszymy się z każdej drobnostki. Każda jedna rzecz była długo wyczekiwana. Upragniona i doceniona. uwieczniona na zdjęciu lub filmie. Ale dopiero teraz widzę o ile łatwiejsze jest życie rodzica zdrowo urodzonego dziecka. Teraz, kiedy jest z nami Natalka, widzimy jak niesamowity jest rozwój zdrowego niemowlęcia. co niektórzy może uznają, ze nie wszystko ze mną ok, ale muszę to napisać: JESTEM W SZOKU!!! Zdrowym dzieciom wszystko przychodzi tak łatwo, nie muszą spędzać większości swojego życia na konsultacjach lekarskich, terapiach, rehabilitacji, o ile ich start życiowy jest prostszy i przyjemniejszy, o ile ich rodzice mają łatwiej. Mogę to napisać, bo jestem mamą skrajnego wcześniaka, który miał 10% szans na przeżycie i zdrowego 2-miesięcznego bobasa, mimo, że minęły dopiero 2 miesiące, a jeszcze wiele niewiadomych przed nami.


Oczywiście macierzyństwo jest zawsze trudne, bo kolki, nie takie kupy, nieprzespane noce, ryki z niewiadomego powodu, alergie, przedszkolne infekcje i cała reszta nie do wyliczenia. Ale takie choroby i dyskomforty w końcu mijają, a niepełnosprawność zostaję do końca życia. Więc  drogie mamy zdrowo-urodzonych dzieci nie narzekajcie non-stop na każdą pierdołę, bo to czasem irytuje kogoś z o wiele ważniejszymi problemami, mimo że o tym nie mówi.



czwartek, 19 czerwca 2014

Natalka

wczoraj o odz. 01.13 urodzil sie dlugo wyczekiwany,nowy czlonek naszej rodziny-Natalka.w momencie urodzin wazyla 3510 gram.mama i noworodek czuja sie dobrze.zuzia i tata sa zachwyceni.szczegolnie zuzka nie moze sie doczekac kazdych odwiedzin w szpitalu.glaszcze delikatnie siostrzyczke po raczkach,a gdy poplakuje mowi "ciiiiiiii",zeby ja utulic do snu:-) miejmy nadzieje,ze ta sielanka bedzie trwala jak najdluzej! :-)
                                         natalka chwile po narodzinach  
  

poniedziałek, 16 czerwca 2014

"idziemy" w dobra strone...

jeszcze pol roku temu,chyba zadne z nas nie spodziewalo sie,ze zuzia w tak "krotkim" czasie zacznie chodzic.nawet mimo pierwszych sukcesow na zabajkowych turnusach bylismy umiarkowanie sceptyczni/pelni nadziei.maly zastoj po powrocie z zabajki nie sprzyjal pozytywnemu nastawieniu w tej kwestii.jednak ostatnie tygodnie to spore postepy dotyczace chodzenia zuzi.wydaje sie,ze nasza corka w koncu przetworzyla informacje i umiejetnosci nabyte na turnusach.nie bez znaczenia sa takze napewno cwiczenia z pania natalia w przedszkolu,ktore zuzia bardzo lubi.coraz czesciej korzysta z poruszania sie na nogach.w domu to juz niemal standard,mimo,ze czesto jeszcze podpiera sie przy pomocy dostepnych mebli,scian ,etc..wychodzenie na spacery,to takze juz eskapady na nogach,jednak tam ciagle zuzia korzysta jeszcze z pomocnych dloni rodzicow.wynika to z "niedoskonalej techniki"-tzw. "szeroka podstawa",oraz ciagle jeszcze nieopanowanych zachwian rownowagi(no,ale z tym bedzie najtrudniej sobie poradzic).tak czu siak,zuzia postanowila spelnic marzenie rodzicow,aby przed urodzeniem sie dlugo wyczekiwanej siostrzyczki zaczac chodzic:-)
    na dowod zamieszczamy oczywiscie krotki filmik:
 i jeszcze zdjecie,na ktorym zuzia przytula sie do mamy i jej brzuszka:-)

  z innych spraw biezacych to jestesmy pokolejnym eeg.nasza neurolog powiedziala,ze wszystko ok.sa co prawda elementy zapisu sugerujace mozliwosc wystepowania w przyszlosci stanow padaczkowych,ale jak stwierdzila u dzieci z historia chorobowa jak zuzia to calkiem "normalne" i z reguly w okreslonym wieku mija.
   poza tym walczymy z pieluszka.celem bylo jej pozegnanie do urodzin siostrzyczki zuzi.i wnsumie mozna powiedziec,ze sie udalo. w tej chwili fukcjonujemy juz praktycznie bez tego,niegdys jakze niezbednego gadzetu!zuzia w ciagu dnia chodzi bez pieluszki,wola siusiu na nocnik lub kibelek.sporadycznie zdaza jej sie jeszcze zapomniec,ale to juz szczegoly.trudniej bylo z kupa,ktora zuzia do niedawna robila tylko na stojaco i do pieluszki.jednak od kilku dni i tutaj mamy sukcesy.zuzia kolejny juz raz zawolala ze chce kupke i zrobila ja najpierw do kibelka,a kolejne 2-3 razy do nocnika. pozostaje jeszcze sprawa zalatwiania podczas snu,ale z tym musimy jeszcze "chwile" poczekac,
   PS.pozdrawiamy wszystkie znajome oraz nieznajome wczesniaki,oraz ich rodzicow ,ktorzy spotkali sie na dzisiejszym pikniku.my rowniez o tym wczesniej myslelismy,no ale stan anity uniemozliwil nam wyjazd.pozdrawiamy

niedziela, 18 maja 2014

Zmiany, postępy i takie tam



 

Jakoś tak się złożyło, że dawno nic nie napisaliśmy. Zmian trochę zaszło. Ze względu na Zuzi ataki histerii, przyspieszyliśmy wizytę u neurologa. Pani dr stwierdziła, na podstawie naszej szczegółowej relacji, że Zuzia ma lęki nocne, poza tym możliwe że odreagowuje turnusy rehabilitacyjne, do tego z jej przeszłością neurologiczną tak może być od czasu do czasu. Na szczęście pomógł syrop – o dziwo –homeopatyczny, który lekarka nam przepisała i delikatne zwiększenie leku na padaczkę. Kupiliśmy  również kołderkę dociążającą oraz  zaczęliśmy regularnie uczęszczać na terapię SI. Obecnie nie mamy problemów z przesypianiem nocy, ataków histerii prawie nie ma. Pojawiają się jednak w momentach irytacji, wynikającej z niemożności wykonania jakieś czynności. 

 

Neurolog dała nam skierowanie na kolejne EEG głowy. Jednak nie udało nam się jeszcze go wykonać, bo raz Zuzia była chora, później pani od eeg, a teraz znowu coś się przypałętało i najprawdopodobniej znowu nie pojedziemy. 


Co do chorób – to ten rok ogólna masakra. Pójście do przedszkola odczuwamy bardzo dotkliwie. Początkowe tygodnie nie były złe, ale od listopada Zuzia jest w przedszkolu średnio 4 dni w miesiącu. Spodziewaliśmy się, że będzie ciężko, ale nie tak :( mamy nadzieję, ze od września będzie lepiej :)

 

Zmiany zaszły też w rehabilitacji. Na turnusach poinstruowana nas, czego konkretnie potrzebuje Zuzia. Wróciliśmy więc do naszej pierwszej rehabilitantki – pani Renaty w Kaliszu, na oddział rehabilitacji dziecięcej. Dodatkowo mamy osobistą rehabilitantkę w przedszkolu. Efekty zmian i turnusów powoli stają się widoczne. Zuzia coraz lepiej radzi sobie w pozycji pionowej, sama inicjuje chodzenie, a wózek woli pchać niż w nim siedzieć. Oczywiście nadal równowaga jest bardzo zachwiana, a do samodzielnego chodu jeszcze dłuuugaaa droga, jeśli w ogóle będzie to możliwe. 

 

Dzięki turnusom, regularnej rehabilitacji, terapii SI i logopedycznej, zajęciom indywidualnym i grupowym w przedszkolu, Zuzia robi ogromne postępy w zakresie mowy,  kontaktów z rówieśnikami, pamięci i koncentracji, zaburzeń sensorycznych, zadaje miliony pytań i chętnie uczy się prostych wierszyków na pamięć, więc mamy z czego się cieszyć.










niedziela, 2 marca 2014

Skrajny wcześniak - Zuzia

Zuzia, pomimo tego, że wygląda jak zdrowe dziecko, wymaga jeszcze długiej terapii psycho-ruchowej, logopedycznej czy SI. Poniżej link do posta, który moglibyśmy napisać o wcześniactwie, ale jakoś do tej pory nam się nie udało.

http://www.matkaprezesa.pl/2014/03/wczesniactwo-dzieci-wyjatkowe.html

piątek, 28 lutego 2014

Nic nowego

Jak mi się chce, to sama zjem łyżeczką płatki z mlekiem

Mimo że minęły już 2 tygodnie od turnusu, Zuzia cały czas wymusza na nas opowiadanie o turnusowych ciociach, wujkach i koleżankach. Jeszcze nie zaczęliśmy naszej miejscowej rehabilitacji, bo po kilku dniach w przedszkolu dopadła nas choroba i się mocno trzyma.

Nie ma jak jazda na nartach (po wykładzinie;)

Z nowości - nic nowego od ostatniego wpisu o postępach - Zuzia zrobiła się gaduła, coraz częściej korzysta z pozycji pionowej, lepiej koncentruje się na zabawie, jednak wciąż jest problem z atakami histerii i spinania, pielucha nadal w użyciu.

Na spacerku z turnusową Miką

Wiosna zimą - trzeba korzystać

piątek, 7 lutego 2014

ZABAJKA PO RAZ DRUGI

coz,dopiero co podsumowalismy nasz pierwszy zabajkowy turnus,a juz jestesmy na kolejnym.w wiekszosci przypadkow z zuzia cwicza ci sami terapeuci(bardzo dobra praktyka).poznalismy juz kilku nowych znajomych.spotkalismy tez starych(najlepsza kumpela na turnusie-natalka:-)zdazylismy wpasc w rytm zabajkowego dnia.na koniec porcja zdjec i do uslyszenia...
z nowym kolega osłem

wesola ekipa z dogoterapii

 jesxcze troche i bede kowbojem...

sobota, 25 stycznia 2014

Podsumowanie turnusu

Tak jak obiecalismy,skreslamy pare słów podsumowujacych,bardzo udany wyjazd do Zabajki.


Po pierwsze,żałujemy, ze dopiero teraz pojechaliśmy na taki wlasnie wyjazd.złożyło się na to kilka czynników. W ubiegłym roku za późno próbowaliśmy się dostac do Zabajki (trzeba to zrobic odpowiednio wczesniej, z reguły kilka miesięcy). Trzeba było uzbierać odpowiednia sumę pieniędzy (na szczęście mamy uzbierane fundusze z 1% z dwóch poprzednich lat). no i zorganizować sobie 2 tyg. wolne od pracy. Gdy wszystko  uda się pozałatwiać można jechać;-)!



Tak jak pisaliśmy wcześniej Zabajka wywarła na nas świetne wrażenie. Ośrodek calosezonowy,od początku do końca przygotowany do prowadzenia zajęć terapeutycznych. Bardzo zróżnicowany program zajęć. Najważniejsze z punktu widzenia Zuzi: kinezyterapia, hipoterapia, chiropraktyka, terapia reki, integracja sensoryczna i terapia zajęciowa. Oprócz tego kilka innych, mniej ważnych z naszego punktu widzenia. Ważne, ze zajęcia najczęściej prowadzone są w "zabawowy" sposob . Sprawia to, ze taki szkrab jak Zuzia jest mniej znudzony i dłużej wytrzymuje na ćwiczeniach. Choć i tak nie ominął nas syndrom "polowy turnusu". Ogolnie w 2 tyg. było coraz gorzej. Zmęczenie dawało się chyba wszystkim we znaki. Trudno w to uwierzyć, ale już podczas turnusu zauważyliśmy 1e oznaki prowadzonej w Zabajce rehabilitacji. Zuzia chętniej zaczęła podejmować próby chodzenia, zaczęła zginać nogi w kolanach, nie wspominając, ze każde pokonywanie schodów (mieliśmy pokój na 1ym pietrze) musiało się odbyć przez nią samodzielnie.


Ważnym aspektem takiego pobytu jest możliwość konsultacji ze specjalistami, którzy maja świetne przygotowanie teoretyczne, i przede wszystkim praktyczne. Dowiedzieliśmy się (co sami przeczuwaliśmy), ze problemy z chodzeniem Zuzi nie są sprawa blacha, i chwila moment przeminą
(a takie podejście do tematu dotychczas dominowało). Wręcz przeciwnie, wytłumaczono nam, ze problemy z zachwianiami równowagi, a co za tym idzie z chodzeniem, wynikające z problemów Zuzi z móżdżkiem i robakiem (odsyłamy do wcześniejszych postów). Niestety prawdopodobnie będą jej towarzyszyć przez cale życie. Nie oznacza to jednak, ze nigdy nie będzie mogla chodzić. Mimo, ze nikt nie mógł nam tego obiecać, to jednak Zuzia dobrze rokuje i bardzo prawdopodobne, ze jednak będzie sobie z chodzeniem radzić. Wymaga to jednak ciężkiej i przede wszystkim regularnej pracy. Takze z naszej strony, jako rodziców. To zresztą często powtarzane słowa przez zabajkowych terapeutów. Niestety, niektórzy rodzice traktują taki wyjazd terapeutyczny jako coś, co wystarczy w rehabilitacji na cały rok. Tak się nie da!

Reasumując, wyjazd do Zabajki to dla nas same plusy. Dużo dowiedzieliśmy się o sytuacji Zuzi. Wiemy, co trzeba robić , żeby mobilizować ja do pracy nad chodzeniem. Spotkaliśmy fajnych ludzi. Rozmowy w gronie osób tam przebywających, otwierają oczy na wiele spraw (dotyczących ogólnie kwestii radzenia sobie z niepełnosprawnością) i "życia" samego w sobie.   

No może nie same plusy. Niestety po powrocie Zuzia bardzo intensywnie wróciła do swojego nawyku "spinania". Bardzo często wpada w histerie (potrafi rozpłakać się z powodu naprawdę każdej błahostki). Mamy jednak nadzieje,ze to tylko formy odreagowania po wyczerpującym i pełnym wrażeń wyjeździe. Czasu na odpoczynek nie będzie jednak dużo, bo korzystając ze sprzyjających warunków (urlop Maćka i wolne miejsce w Zabajce), postanowiliśmy kuc żelazo póki gorące i pojechać na jeszcze jeden turnus. Wyjazd 3 lutego, także niebawem!

To tyle w skrócie:-) jeśli chodzi o podsumowanie naszego wyjazdu. Na koniec jeszcze jeden filmik z zabajkowych szaleństw Zuzi. Pozdrawiamy.







wtorek, 14 stycznia 2014

kolejne zabajkowe foty...

powoli dobiega konca nasz turnus w Zabajce.merytoryczne podsumowanie plus jakies bardziej spektakularne filmy zamiescimy po powrocie(z racji slabego internetu tutaj!).mozemy jednak zdradzic,ze jakies postepy sa:-)powinno byc o czym pisac!tymczasem ostatnia porcja zabajkowych fotek.z niecierpliwoscia czekamy na powrot do domu!
jak pies z kotem,czyli najlepsze kolezanki na turnusie.zuzia i natalka

zajecia kinezyterapii z "ciocia" martą,czyli najwazniejsza dla nas osoba na turnusie

dogoterapia w zabajce.tutaj zuzia z miką.oprocz tego poznalismy jeszcze kota tytusa(tytka),oraz pieski moli i lenke

niemozliwe!odwiedzil nas prawdziwy elmo,czyli ulubiona postac bajkowa zuzi.jatatatatamm

wtorek, 7 stycznia 2014

porcja zabajkowych zdjec plus filmik hipoterapeutyczny

cwiczymy na niezbyt lubianym"rotorze"
z"ciocia" Malgosia i Niarabi,to zuzi pierwszy raz na grzbiecie konia,a wyglada jakby sie na nim urodzila:-)   
                                                                   
zuzia w tzw. "pająku" 



poniedziałek, 6 stycznia 2014

ZABAJKA-prawie jak w bajce

jestesmy na turnusie w osrodku Zabajka.kadra,zajecia,osoby towrzyszace
(podopieczni i opiekunowie) wszystko jak najbardziej nam sie podoba.do tego przyzwoite warunki zakwaterowania(wraz z okolicznosciami przyrody)i niezle wyzywienie.mini zoo na terenie osrodka(osiol,kuc,strusie,dziki,kozy,kroliki,ptactwo domowe i oczywiscie konie),ktore ,jakzeby inaczej, jest najwieksza atrakcja dla dzieciakow:-) wszystko to sprawia,ze juz teraz wiemy,ze nie bedzie to nasz ostatni turnus tutaj.
    no i oprocz tego ogrom przydatnych informacji,co do dalszego rozwoju zuzi.o szczegolach napiszemy pewnie wiecej w innym poscie.na koniec najswiezsza fotka z cwiczen zabajkowych.pozdrawiamy.
PIERWSZA POLSKA KOBIETA-ASTRONAUTKA

piątek, 3 stycznia 2014

Nasz pierwszy turnus rehabilitacyjny





W końcu udało nam się ! Czekaliśmy ponad 3 lata ! Dziś jest dopiero pierwszy dzień, więc nie mamy za dużo wrażeń do przekazania,ale jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co nasz czeka. Na jedno z pytań jednak już otrzymaliśmy odpowiedź. Nareszcie ktoś nam powiedział o związku braku półkuli  móżdżku z Zuzi (nie)chodzeniem. Wiemy, że Zuzia  ma wszelkie predyspozycje, żeby chodzić, lecz brakującą część móżdżku będzie trudno zrekompensować. Zuzia musi nauczyć się funkcjonować/chodzić z  bardzo prawdopodobnymi zaburzeniami równowagi. Tyle na chwilę obecną.

Oczywiście wyjazd na turnus był możliwy dzięki wszystkim tym, którzy przekazali darowiznę i 1% podatku dla Zuzi. Dziękujemy Wam. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Najbardziej Zuzia :)




sobota, 30 listopada 2013

Z życia przedszkolaka

 

Zuzia, w przedszkolu, czuje się jak ryba w wodzie. Ma coraz lepsze relacje z dziećmi, dla których jest "małą Zuzią". Jeszcze nie do końca znajduje wspólny język z rówieśnikami, ale za to z paniami przedszkolankami rozumie się idealnie. Z przedszkola nadal nie chce wychodzić, ostatnio musiałam ją nawet przekupić mandarynką, żeby się pospieszyła, bo spóźniłybyśmy się na rehabilitację :)

Mniej pozytywne skutki pierwszego roku w przedszkolu też dają o sobie znać - max 2 tygodnie w przedszkolu, choroba, 2 tygodnie w domu, przedszkole 1,5 tygodnia, dom 2 tygodnie i tak w kółko. Ale z tym się liczyliśmy, więc to żadna niespodzianka. Szkoda nam tylko zajęć rehabilitacyjnych, logopedycznych oraz SI, które opuszczamy przez choróbska. Cóż - więcej roboty w domu.

W ostatnim czasie byliśmy u okulisty - operacja zeza latem 2014, a także u neurologa - z nowości czekają Zuzię badania genetyczne ze względu na brak połowy móżdżku i części robaka.

Postępy przede wszystkim komunikacyjno-społeczne. Z chodzeniem - za rączkę Zuzia sobie radzi, niestety sama nie pójdzie - wciąż usztywnia nogi w kolanach i traci równowagę. Podobno je sama w przedszkolu, a w domu nie. Zęby myje sama, ale pielucha wciąż z nami.

niedziela, 17 listopada 2013

Światowy Dzień Wcześnika

W dniu dzisiejszym, wszystkim wcześniakom, tym znanym i nieznanym, (oraz ich rodzicom) życzymy dużo zdrówka i cierpliwości w pokonywaniu codziennych trudności w dążeniu do chwili, kiedy wcześniactwo pozostanie już tylko we wspomnieniach i na zdjęciach.

Chcielibyśmy również podziękować wszystkim tym, którzy wspierają nas i Zuzię w drodze do zdrowia :)

Dziękujemy !!!

PS. Zaległa relacja z życia przedszkolaka już wkrótce ;)

piątek, 27 września 2013

Już nie żłobkowicz ale ...

Przygoda ze żłobkiem zaczęła się w sierpniu i skończyła się w sierpniu. Zuzia była w sumie jakieś dwa tygodnie - dwa razy zaliczyła chorobę. Panie opiekujące się Zuzią wraz z właścicielką przedszkola uznały, ze żłobek nie jest najlepszym dla niej miejscem. Zuzia nie czuła się tam zbyt swobodnie małe płaczące dzieci trochę ją stresowały. Poza tym nudziło się jej trochę. Panie stwierdziły, ze 1. września (a właściwie to 2.) to dobra data, żeby Zuzia została przedszkolakiem. Hurrraaa :) I tak awansowała do małej grupki swoich rówieśników. Przez 4 tygodnie września, jeden tydzień Zuzia spędziła w domu, bo pojawił się gil i kaszel, więc jak na początek chyba nieźle z frekwencją. Panie podjęły (po uzgodnieniu z rodzicami) najtrafniejszą z możliwych decyzji. Zuzia w przedszkolu czuje się lepiej niż w domu, co przejawia się faktem, że niekoniecznie chce je opuszczać, jak po nią przychodzę. Pozytywne efekty już są zauważalne - Zuzia coraz lepiej czuje się w grupie, jest coraz bardziej samodzielna jeśli chodzi o jedzenie i zabawę, polubiła (w końcu) czytanie bajek i się jeszcze bardziej rozgadała. Z toaletą i chodzeniem na razie stoimy w miejscu. tak czy inaczej, Zuzia = przedszkolak = same korzyści :)

środa, 31 lipca 2013

Ostateczne przecięcie pępowiny

A na wakacjach było tak fajnie :)

Jutro wielki dzień. Zuzia idzie do żłobka (prywatnego, gdyż na państwowe za stara, a przedszkola z oddziałami integracyjnymi nas nie przyjęły). Co to będzie??!! Trzymajcie kciuki :)

niedziela, 28 lipca 2013

3. URODZINY


 Tort obowiązkowo, zrobiony przez mamę :)


Dziś Zuzia skończyła trzy latka. Ostatni rok minął strasznie szybko i intensywnie. Scenariusz dnia podobny jak ostatnio - szykowanie jadła (tylko lekkie rzeczy, bo upał niemiłosierny), wizyta u Jasia na grobie (zawsze najtrudniejszy moment, wciąż), a później spotkanie rodzinne. W tym roku na łonie natury.

Dzień uznajemy za udany:)





niedziela, 21 lipca 2013

NASZ PIERWSZY REGGAE FEST:-)

wczoraj uczcilismy cala rodzinka okragla rocznice naszego slubu.wybralismy sie na nasz pierwszy wspolny(cala rodzinka,bo gdy jeszcze nie bylo zuzki to to byly stele punkty wakacji)festiwal reggae.bylo swietnie.wszyscy sie wybawilismy,a zuzka miala przetarcie na takiej imprezie.moze teraz bedziemy jezdzic czesciej:-)