DZIEKI WSZYSTKIM ZA SLOWA OTUCHY I ZAINTERESOWANIE LOSEM NASZYCH DZIECI

DZIEKI WSZYSTKIM ZA SLOWA OTUCHY I ZAINTERESOWANIE LOSEM NASZYCH DZIECI

piątek, 20 kwietnia 2012

i kilka fotek

Taka mina na hasło "zrób minkę"



Zuzia ze swoim ulubionym kompanem Rudim



Zuzia chcąca też robić zdjęcia






Zuzia buszująca po podłodze 



Zuzia z Rudim znowu


znowu zaległości

Zacznę od tego, ze na Wielki Piątek umówiliśmy się do pulmonologa ze względu na przedłużający się kaszel. Jednak w dniu wizyty doszedł okropny katar i wymioty. Nasza intuicja dobrze nam nakazała dzwonić i umówić wizytę przed świętami. Okazało się, ze alergia wziewna cały czas ma się dobrze i nie ma zamiaru odpuścić.  Pani dr zleciła nam tygodniowe nebulizacje z pulmikortu, a później rihnokort i flixotide. Poprawa była już po kilku dniach, ale Wielkanoc przebiegła kaszląco i smarkająco. Właściwie to mamy dokładną powtórkę z ubiegłego roku - od lutego do maja było to samo. Tylko wtedy nikt nie połapał się, że to alergia, a Zuzia była kilkakrotnie na antybiotykach - zupełnie bez sensu.Dopiero pod koniec kwietnia trafiliśmy do obecnej pulmonolog-alergolog. W tym roku obyło się bez antyboli jak dotąd. Zuzia jeszcze trochę pokasłuje i czasami charczy.

Postępy? Jeśli chodzi o poruszanie się, to wciąż obowiązująco techniką jest pełzanie, choć coraz sprawniejsze i szybsze. Pozycja czworacza się pojawia, ale na tym koniec. Zuźka próbuje wstawać, jednak nie tak jak powinna, czyli wspina się na rękach z prostymi jak deski nogami. Mamy co ćwiczyć w domu.

Bardzo nas cieszy rozwój intelektualno-komunikacyjny (tak to sobie nazwę na tutejsze potrzeby). Zuzia coraz więcej rozumie, co się do niej mówi i o co prosi. Jest w stanie doczołgać się do wskazanego werbalnie przedmiotu, oczywiście wcześniej poznanego.  Próbuje po nas powtarzać czynności i dźwięki, z różnym skutkiem,ale najważniejsze są chęci. Powolutku pojawiają się małe kroczki (rozwojowe) do przodu, co nas bardzo cieszy.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Jak zabawa to zabawa


Dzięki Mamo Emilki (http://emilkamalabohaterka.blogspot.com)  i Mamo Frania (http://dzielnyfranek.blogspot.com) za wyróżnienie. 

Zasady zabawy:
- umieścić link do bloga osoby nominującej,
- wkleić logo zabawy
- napisać o sobie w 7 zdaniach
- nominować 10 blogów (osób)

O nas: jest mama, tata i Zuzia. Był jeszcze Jaś. Jednak jego słabiutki organizm nie poradził sobie z obciążeniami wcześniactwa. Nasze życia skupia się wokół Zuzanki - wizyty kontrolne u specjalistów, rehabilitacja, walka o zjedzenie kolejnego posiłku każdego dnia, i takie tam różne sprawy, z którymi zmagają się rodzice małych dzieci. Oczywiście Zuzia to nasze niewyczerpane źródło szczęścia i radości, żeby nie było że nam tak źle. Cieszymy się z i doceniamy każdy mały (i powolny) postęp, krok do przodu. A blog piszemy dla tych wszystkich, którzy mają na uwadze los naszej Kruszyny, a także dla tych, którzy zainteresowani są problemem skrajnego wcześniactwa.

Blogi, które nominujemy:
http://iga25tydzi.blogspot.com
http://maciekzpolnej.blogspot.com
http://mojmalyrycerzwojtus.blogspot.com
http://krzysrabsztyn.blogspot.com
http://wczesniaki.blogspot.com
www.malinowoherbaciana.blogspot.com
http://dzielnaoliwka.blogspot.com
http://dzielnyfranek.blogspot.com
http://emilkamalabohaterka.blogspot.com
http://dziennikyid.blogspot.com/

Wiem, że niektóre są już nominowane, ale w końcu kogo mamy podać jak nie tych co czytamy? :)

środa, 28 marca 2012

wiosna wiosna

Po ponad 3 tygodniach choróbsko prawie odpuściło.  pozostał jeszcze sporadyczny kaszel i charczenie w oskrzelach. Leki się skończyły, w użyciu tylko syrop na alergie. Wyniki na chlamydie i mykoplazmy wyszły ok - Zuzia ich nie doświadczyła.


Pogoda sprzyja, więc chodzimy coraz częściej na spacerki, a w każdej możliwej chwili wciskamy Zuzi okulary. Jak uwaga jest zajęta czymś ciekawym to wytrzyma nawet z godzinę.





Zuzia przechodzi chyba teraz skok rozwojowy. Zaczyna powtarzać po nas różne miny i ruchy. M.in. na hasło "zrób raczki", reaguje tak:


Co mam zrobić?

Znowu?!

OK.

Zuzia nauczyła się również kilku innych rzeczy . Wie, która zabawka to hipcio, a która lala, i daje im buziaki, pokaże jak się ziewa, gdzie są włosy. Mały postęp w rozumowaniu świata. Musimy się ostro wziąć do pracy, żeby rozwijać umiejętności kognitywne. Doman wciąż czeka.


wtorek, 13 marca 2012

Pulmonolog

Dziś byliśmy u pulmonologa. Pani dr była trochę zaniepokojona, ze u Zuzi utrzymują się objawy tak długo. Po badaniu nie stwierdziła niczego podejrzanego w płucach, poza faktem, ze jest jakaś infekcja. wspomniała, ze Zuzia jako wcześniak może być narażona na atypowe zapalenia płuc. Zleciła więc badania na IgG i IgM chlamydii i mykoplazmy. Wyniki dopiero za dobry tydzień. Na chwile obecną jesteśmy na bactrimie, syropie antyalergicznym, flixotidzie, syropie wykrztuśnym i probiotyku. Antybiotyku nie przepisała, bo tak na prawdę to nie wiadomo co dokładnie Zuzi dolega. Dowiedziałam się za to, że inhalacje z soli fizjologicznej nic nie dają, wiec nie ma sensu ich kontynuować, a syrop przeciwkaszlowy, który zlecił nam pediatra nie może być podawany dzieciom, chyba że nie są w stanie przespać całej nocy. I bądź tu mądry kogo słuchać.

sobota, 10 marca 2012

Choróbsko nie odpuszcza

Niestety pogorszyło się Zuźce. Gorączka 39, pawiki i kaszel jak u starego gruźlika. W piątek odwiedził nas lekarz, ale na szczęście niczego się w płucach nie dosłyszał. Na razie bez antybiotyku.

czwartek, 8 marca 2012

Okulista i neurolog

Jak mi się chce, to se sama mogę trzymać butlę.


Za nami kolejne wizyty kontrolne w Poznaniu. Najpierw okulista. Od ostatniej kontroli minęło 5 mcy, więc pani dr nie zakraplała oczek, oceniła jak Zuzia radzi sobie bez i z okularami. Stanowczo nakazała ich noszenie pomimo zuziowego sprzeciwu. Czeka nas trudny okres zmuszania Zuzi do zaklejania oka i zakładania patrzałek. Pani dr zasugerowała metodę, o której podobno informują na studiach, aby Zuzia nie ściągała okularów - motylki do pływania na rączki. Spróbujemy, zobaczymy :) Największym problemem jest zez - dostaliśmy namiary na ortoptystkę, dr od leczenia i rehabilitacji zeza - kolejny lekarz w naszym wachlarzu specjalistów :(
Do neurologa udaliśmy się z wynikiem eeg głowy. Pani dr była wręcz zachwycona wykresikami. Zdecydowanie wykluczyła padaczkę, a prężenia, które z resztą Zuzia zaprezentowała na wizycie, uznała za emocjonalną reakcję na stresujące i mało komfortowe doznania. Mimo ze od ostatniego spotkania minęło tylko kilka tygodni, pani neurolog zbadała Zuzię i stwierdziła, ze jest poprawa w napięciu mięśniowym :))) Pełazanie określiła jako wzorcowe, a co do raczków nie ma co się spieszyć. Najważniejsze, żeby zarówno czworakowanie jak i chodzenie było takiej samej jakości jak pełzanie, a kiedy to będzie jest w naszym przypadku mało ważne. Rehabilitacja zrobi swoje w odpowiednim czasie.
Ze spraw bieżących - Zuzia od tygodnia ma suchy kaszel, najbardziej nasila się w nocy, co uniemożliwia spanie wszystkim domownikom. W pon byliśmy u pediatry, która nie dosłyszała się niczego w płucach, jedynie zauważyła lekko zaczerwienione gardło. Leków, poza kropelkami na kaszek, nie przepisała. Po dzisiejszej nocy do objawów dołączył cieknący nos i stan podgoraczkowy. Konsekwencje, poza nie wyspaniem, niejedzenie. Czekamy na wizytę do pulmonologa - alergologa, ale to dopiero we wtorek. Ale coś czuje, że jutro będziemy musieli znowu odwiedzić pediatrę.

 Mamo, jestem dość duża, żeby sama jeść kaszkę,
 ale łyżeczka po co?


PS. Wszystkiego najlepszego dla czytających i tych nie umiejących jeszcze czytać kobitek na Dzień Kobiet :)

sobota, 3 marca 2012

Upragniona wizyta u pani neurologopedy


Za radą naszej zaznajomionej i doświadczonej blogowej mamy Agnieszki, trafiliśmy do pani neurologopedy dr Ł. Już na samym początku wizyty doznaliśmy szoku (pozytywnego). Jeszcze nigdy dotąd Zuzia nie była tak szczegółowo zbadana przez specjalistę w dziedzinie logopedii. Pani dr zajrzała do wnętrza buziulki, a następnie osłuchała przełyk. Wcześniej badania i diagnoza polegała na obserwowaniu Zuzi i wywiadzie. I dostawaliśmy ogólne wskazówki dotyczące karmienia i mówienia. A tu taka niespodzianka. Okazuje się, że można postawić diagnozę w inny bardziej precyzyjny sposób i dostosować zalecenia indywidualnie do potrzeb konkretnego dziecka.
Dr Ł poinformowała nas, ze Zuzia ma zniekształcone podniebienie. Skutek wielotygodniowej intubacji. Moglibyście pomyśleć – hm normalka, w końcu Zuzia przez pierwsze 7 tygodni swojego życia, żyła z ogromną rurą w przełyku. Dla nas podniebienie naszej Pszczółki od początku było podejrzane, ale jak pytaliśmy o nie lekarzy, to stwierdzali, ze to nie jest podniebienie gotyckie, więc nie ma się czym przejmować. Trzeba tylko będzie poćwiczyć z logopedą jak będzie większa. Niestety, dziwny kształt podniebienia Zuzanki będzie mieć nie tylko wpływ na mowę w przyszłości lecz ma również teraz na jedzenie grud. A chodzi o to – Zuzia nie sięga językiem do podniebienia miękkiego, więc jak dostaje na łyżeczce grudkowaty obiadek, nie jest w stanie tego wyczuć przed połknięciem. Połyka i dowiaduje się, że należało coś z tym zrobić. I co robi? Przy kolejnej łyżeczce, zamiast przetransportować grudy w okolice podniebienia twardego i rozdrobnić, Zuzia ma odruch wymiotny i nie chce zjeść kolejnej porcji. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze uwrażliwiony przełyk, który pogarsza sprawę.
Czeka więc nas ciężka praca, żeby sprawić, aby kruszyna zaczęła zjadać wszystko. Co do zaleceń: musimy kupić nową twardszą łyżeczkę i/lub karmić drewnianą szpatułką; nowy smoczek uspokajacz o rozmiar mniejszy; dawać kawałki chlebka na dziąsła tak, żeby Zuzia ćwiczyła gryzienie; ćwiczyć picie z kubeczka.
Co do ciekawostek, to pani dr wyjaśniła nam, dlaczego większość wcześniaków to niejadki. Dla nich jedzenie to przede wszystkim zaspokajanie głodu, a nie przyjemność. Mają za dużo nieprzyjemnych doświadczeń gardłowo-przełykowych.  Również wzmożone napięcie mięśniowe nie pomaga w gryzieniu i mowie, a także utrudnia pracę układu pokarmowego. Dlatego też rehabilitacja musi być na pierwszym miejscu, przynajmniej przez najbliższe tygodnie.
Dr Ł jako kolejna lekarka stwierdziła, że Zuzia jest mądrą dziewczynką, i stety niestety swoją bystrość wykorzystuje do terroryzowania nas m.in. w kwestii jedzenia. Zatem w niedalekiej przyszłości czeka nas bardziej dyrastyczne podejście do spraw jedzeniowo-wychowawczych. I nie będzie to miły czas w naszym wspólnym życiu L
Z nowości rozwojowych – szkrabek coraz częściej przyjmuje pozycję czworaczą, ale bez poruszania się z miejsca, czasem odpycha się wyprostowanymi rączkami przemieszczając się do tyłu. Wygląda to komicznie. Może uda się to sfilmować.

czwartek, 23 lutego 2012

Wyniki testu Dziecięca Skala Rozwojowa

Taką oto diagnozę otrzymała Zuzia od pani psycholog:
"Wynik ogólny uzyskany przez dziecko mieści się w 1 stenie (1 centylu), co oznacza, że niemal wszystkie dzieci w tym wieku uzyskują w teście wyższy wynik. Liczba zdobytych punktów pozwala stwierdzić, że wiek rozwojowy dziecka można szacować na około dziewięć miesięcy.
Biorąc za punkt odniesienia wiek od chwili urodzenia na wszystkich skalach porównawczych dziecku uzyskało niskie wyniki. Odnosi się to zarówno do skal związanych z małą i dużą motoryką, czyli „Manipulacja” oraz „Motoryka”, a także skal związanych z umiejętnościami komunikacyjnymi: „Mowa”, „Słownik” oraz „Zachowania społeczne”.
Biorąc pod uwagę wiek skorygowany wyniki na większości skal również są niskie, jednakże pozytywnie wyróżnia się tu wynik w podskali „Mowa”. Dziecko uzyskało tu wynik średni (dla wieku 1 rok 3 miesiące), wykazało się bowiem zrozumieniem dla prostych komunikatów słownych (wyraźne wyróżnienie słów mama i tata ze zwróceniem się w stronę rodzica) ."
A zalecenia, po godzinnej rozmowie telefonicznej, na szczęście na skypie, dowiedzieliśmy się, że musimy popracować nad precyzją ruchów ręki, np. poprzez podawanie Zuzi drobnych rzeczy do jedzenia ręką jak makaron lub fasola - hm biorąc pod uwagę jej apetyt może być różnie. Poza tym czytać jej książki, wyrzucić tv i wszystkie grające zabawki, włączyć radio  i zrobić samodzielnie grzechotki, ograniczyć ciumkanie smoczka, ćwiczyć pamięć i koncentracje, a jak da radę wprowadzić czytanie metodą Domana. 
Duuuuuużooooo pracy przed nami. Ale i za nami :) Kolejna proponowana kontrolna ocena za kilka miesięcy.
 

wtorek, 21 lutego 2012

chrupkowy potwor

nie ma to jak troche chrupek na kolacje(ale kaszki juz nie,bo przeciez chrupki zjadlam:-)...)

ZEZOWATE  SZCZESCIE

MATKA, ZNOWU JAKIS PAPARAZZI!   



a jutro podroz do poznania na ocene psychologiczna. w drodze powrotnej natomiast wjedziemy po nowe okularki dla naszego sloneczka,ktore juz czekaja od paru dni.nie omieszkamy zdac relacji.

poniedziałek, 13 lutego 2012

EEG

Dziś Zuzia miała swoje pierwsze badanie eeg głowy. Oto co orzekła pani dr: zapis wykazuje cechy niedojrzałości bioelektrycznej. Rozkład przestrzenny fal charakterystyczny dla 1. roku życia. Zmian ogniskowych i napadowych nie rejestruje się.
Ogólnie rzecz biorąc wynik wyszedł dobrze. Padaczki nie ma. A niedojrzałość wynika z wcześniactwa. Przewidywana kontrola za pół roku, żeby sprawdzić, czy mózg się rozwija. Musimy się jeszcze pojawić u pani neurolog, ale to nie jest już takie pilne skoro wynik bez zastrzeżeń.
A z ciekawostek, to Zuzia ma za sobą pierwszą wizytę u ginekologa dziecięcego, gdyż podejrzewałam stan zapalny, ale okazało się, ze wszystko ok. 

Raczkowanie niekoniecznie, ale wspinanie taaak!!!

niedziela, 12 lutego 2012

coś optymistycznego

Coś by się przydało do tej suchej buły?


 Na podłodze najlepiej


 Jesteśmy podobni?!


 Każda pozycja dobra, żeby zjeść chrupkę :)

czwartek, 9 lutego 2012

Przyszłość wcześniaków

Dziś widziałam zajawki filmu dokumentalnego o życiu dorosłych wcześniaków, który ma zostać wyemitowany w sobotę o 20:40 na TVN24. Nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby go obejrzeć, gdyż nie będzie to (prawdopodobnie) zbyt optymistyczna historia. Jednak może warto w końcu przestać żyć złudzeniami, że wszystko będzie dobrze i po wcześniejszym urodzeniu zostaną tylko blizny po wkłuciach i operacjach. Zdarza mi się usłyszeć, ze ktoś tam jest wcześniakiem, ważył kilogram, a teraz jest zdrowym 30-, 40- czy 50-latkiem. Prawda jest taka, ze jeżeli wcześniak urodzony kilkadziesiąt lat temu przeżył, to musiał mieć bardzo silny organizm, bo bez specjalistycznego i nowoczesnego sprzętu i leków nie byłoby to możliwe, tak jak jest to możliwe obecnie.

Jako rodzice wcześniaków pragniemy, żeby wszystko było dobrze, robimy wszystko, co możliwe. Cieszymy się z każdego malutkiego postępu w rozwoju naszych pociech, często zapominając, ze przyszłość może przynieść sporo niespodzianek. Wiele chorób może byc wykrytych najszybciej po 2 lub 3 roku życia, a różnego rodzaju dysfunkcje ujawniają się dopiero w wieku szkolnym. Z jednej strony staramy się być optymistami, ale z drugiej nasza wiedza dotycząca rozwoju wcześniaka po przejściach zmusza nas do zamartwiania i myślenia, co to będzie w przyszłości. Szkoda tylko,że nasze działanie leczniczo-terapeutyczno-rehabilitacyjne są ściśle związane z zasobnością portfela, i nie pomogą nawet  nasze największe chęci.

środa, 1 lutego 2012

nic nowego

W zeszłym tygodniu byliśmy u pulmonologia – alergologa. Mimo, ze Zuzia miała katar i kaszel i rzęziła, lekarka stwierdziła, że jest zdrowa. Doskwiera jej tylko alergia i dostaliśmy leki przeciwhistaminowe. Jest już poprawa. Lekarce nie spodobały się jednak wyniki badania moczu, gdyż w osadzie były erytrocyty świeże. Kazała nam zrobić ponowne badania. Ogólne wyszło bez zastrzeżeń czekamy jeszcze na wynik posiewu.
Wizyta u neurologa dała nam wiele do myślenia. Prężenie nóżek i równoczesne uciskanie podbrzusza może mieć różne przyczyny, m.in. może to być reakcja na utajone ataki padaczkowe. Musimy więc zrobić Zuzi badanie eeg głowy. Choć dla mnie jest to bardziej reakcja na stres, zachowuje się tak, gdy jest zmęczona, zapięta w foteliku albo w wózku. Poza tym pani dr stwierdziła, że Zuzia musi być jeszcze intensywniej rehabilitowana ze względu na złe napięcie mięśniowe i częściowy niedowład. Zaleciła również ocenę psychologiczna, której Zuza jeszcze nie miała, tak na przyszłość, żeby był jakiś punkt odniesienia.
Zuzia nadal jest dla mnie jakaś podejrzana. Apetytu nie ma, szczególnie na obiadki, bo z kaszką jakoś jeszcze daje radę. No i się rozgadała, przede wszystkim wszystko jest ‘nie’ albo ‘dej’. ‘Mama’ pojawia się w ustach jak jest płacz, a ‘tata’ jak jest fajnie.

sobota, 21 stycznia 2012

Problemów ciąg dalszy

Zuzia wciąż ma problemy z jedzeniem. Pogorszyło się w czasie zapalenia płuc i trwa to do dzisiaj. Zeszły tydzień zaczął się dużym śniadaniem w poniedziałek rano, a kolejny posiłek nastąpił 2 dni później i było to tylko śniadanie przez całą środę. Do tego doszły bóle brzucha i ataki płaczu trwające kilka minut, takie jak przy kolkach. Pojechaliśmy do naszego gastroenterologa, który stwierdził, ze złapała jakiegoś wirusa i już tylko będzie lepiej. Niestety nie było lepiej. W ostatni poniedziałek Zuzia dostała skierowanie na oddział gastroenterologiczny. Zrobili jej badania, w tym usg brzucha, niczego niepokojącego nie znaleźli. Czekamy jeszcze za wynikiem na celiakię.
Zuzi ewidentnie coś dolega, jest rozdrażniona, jedzenie to męczarnia, i wg mnie boli ją brzuch. Straciła na wadze 200g  przez tydzień. Podejrzewamy, ze może zastrzyki zrobiły takie spustoszenie w jej organizmie. Tym bardziej, że wyczytaliśmy, ze z Zinacefem, który dostawała, była jakaś afera i był wycofany ze sprzedaży. Przerażające.
W nadchodzącym tygodniu mamy kilka wizyt lekarskich, możne ktoś w końcu się czegoś dopatrzy.




W szpitalu nie było tak źle

czwartek, 5 stycznia 2012

Nadrabiamy zaległości informacyjne

Podsumowując rok, musimy przyznać, że Zuzia ani razu nie była chora, co jest ewenementem wśród wcześniaków z dysplazją oskrzelowo-płucną. Wszystkie problemy zdrowotne, jakich Zuźka doświadczyła wynikały z alergii lub z ząbkowania lub z niewykształconego jeszcze układu pokarmowego. Niestety, w grudniu i nas dopadło – pierwsze zapalenie płuc. Zuzia przeszła je dość łagodnie, prawdopodobnie ze względu na szybką diagnozę i natychmiastowe leczenie – zastrzyki 9 dni 2 razy dziennie L. Na szczęścia płacz ograniczał się tylko do trwania samego wkłucia. Choroba jednak pozostawiła po sobie rozregulowany rytm dnia i brak apetytu. Karmienie to droga przez mękę, a o wprowadzaniu bardziej grudkowatego jedzenia nie ma mowy. Po kilku łyżkach papki, zaczyna się wyginanie i histeria. Idą zęby, więc to może być główna przyczyna. Ostatni pomiar wagi to jedyne 6900g.

Z pozostałych nowości, to Zuzia wędruje po całym mieszkaniu, pełzając. Do raczków się przymierza, ale na razie nic z tego. Przez p. rehabilitantkę jest oceniana na 7-8mc – 10 mcy w plecy. Okularów nie chce nosić. W najbliższym czasie mamy w planach odwiedzić neurologa i pewnie neurologopedę.





wtorek, 15 listopada 2011

Katowice

W ostatni czwartek Zuzia wybrała się z rodzicami do Katowic w celu konsultacji rehabilitacyjnej. Nasza osobista rehabilitantka niepokoiła się od jakiegoś czasu faktem, że Zuzia robi bardzo powolne postępy, zachowała odruch moro i słabo używa prawej rączki. Zasugerowała wizytę u pani specjalistki, która szkoli rehabilitantów w Polsce i jako jedyna zna nowatorską niemiecką metodę oceny rozwoju dziecka. musimy przyznać, ze były to chyba najlepiej wydane pieniądze do tej pory na wizyty konsultacyjne. Pani rehabilitantka poświęciła nam dużo czasu i wyczerpująco przedstawiła swoje zdanie. Jako pierwsza i jedyna jak dotąd oznajmiła nam, ze Zuzia ma symptomy dziecięcego porażenia mózgowego. Trochę nas to przeraziło, bo nikt wcześniej nie mówił o porażeniu, a jedynie o opóźnieniu ruchowym. Wyjaśniła na, że to, że Zuzia miała uszkodzony mózg, gdy wystąpiło wodogłowie, asymetria, źle rozłożone napięcie mięśniowe, pozostały odruch moro to wszystko objawy porażenia. Jednak przyznała, ze Zuzia bardzo dobrze się rozwija i dobrze rokuje na przyszłość. Zaprzeczyła jakoby prawa rączka miałaby być porażona, po prostu na to co potrafi lewa jest wygodniejsza do używania. Zasugerowała odpowiednie wiązanie pieluchy tak, aby zmienić położenie miednicy (Zuzia już lepiej ustawia się do pozycji czworaczej) i pokazała ćwiczenia dla naszej rehabilitantki, które mogliśmy nagrać. przyznała również, ze bardzo dobrze, że nie pieluszkowałam Zuzi jak mi kazał ortopeda a odradzali rehabilitanci, bo teraz byłoby jeszcze gorzej z ustawieniem miednicy. zaproponowała kolejną wizytę jak Zuzulek zacznie siadać, a wtedy pokaże kolejny zestaw ćwiczeń.  Na pewno pojedziemy, bo dało się odczuć, ze mamy do czynienia z pełną profesjonalistką.

Co do pozostałych spraw, to pupcia powoli się goi, zapalenia już nie ma, kupka się stabilizuje, ale wciąż jesteśmy na diecie bezmlecznej i bezryżowej. Niestety Zuzek je tylko papkowate jedzonko i w końcu musimy zacząć wprowadzać coś do gryzienia. Nasz strach wynika bardziej z faktu, ze powrócą zaparcia, niż obawy przed zadławieniem.

 Zuzia z nowym elementem garderoby

piątek, 28 października 2011

kolejne historie z zycia zuzi

minelo sporo czasu od naszego ostatniego posta.choc nam wydajke sie,ze  tylko pare dni-tak szybko ten czas leci.jesli chodzi o postepy zuzi w poruszaniu,to niestety od powrotu znad morza,gdzie tak wiele sie wydazylo nie posunela sie duzo do przodu.lekkie postepy sa,ale my chcielibysmy oczywiscie wiecej.rehabilitantka niby chwali mala,ze coraz lepiej jej idzie,ale jednoczesnie mowi,ze caly zcas jest bardzo opozniona.w ciagu ostatnich dni zauwazylismy,ze na male momenty probuje przyjac pozycje czworacza,co w jej przypadku oznacza podniesienie pupy do gory i chwilowe wyprostowanie raczek.poza tym to jedynie czolganie,o ktorym pisalismy ostatnio.szczegolnie gdy w polu widzenia pojawi sie przedmiot w rodzaju telefonu komorkowego lub pilota.nawet jeden taki telefon zuzia ma juz do wlasnej dyspozycji(a wnim wgrany utwor ac/dc,ktory puszczamy jej od zcasu do czasu:-). ostatnie 2-3 tygodnie to nwy problem ktory sie pojawil.swego czasu zuzia miala dosc silne zaparcia,ktore prowadzily do pekania odbytu i krwawien.kazda kolejne kupa to byla dla malej istna trauma.po tych peknieciach  pojawily sie na odbycie zgrubienia i ogolne zapalenie.bardzo nas to zniepokoilo.udalismy sie do naszych lokalnych pediatrow.niestety,kolejny raz okazalo sie,ze czesto nie sa oni w stanie postawic odpowiedniej diagnozy.pierwsza pani(lekarz z kilkudziesiecioletnim doswiadczeniem stwierdzila,ze moze po prostu "taki jest jej urok" sic!),kolejna takze zbagatelizowala sprawe,prowadzajac jednak pewne srodki zaradcze.ktore okazaly sie pozniej chybione.po pewnym czasie,gdy zlecone leczenie nie przynosilo skutkow postanowilismy sami wziac sprawe w swoje rece.poszperalismy w necie,i doszlismy do wniosku,ze problemem moga byc hemoroidy(tak,tak nawet tak male dzieci mogo miec z nimi do czynienia).znalezlismy pana proktologa-chirurga jak najblizej miejsca zamieszkania i czym predzej sie do niego udalismy.ojn rzeczywiscie stwierdzil,ze sa to hemoroidy a do tego,ze mamy do czynienia z silnym stanem zapalnym.zlecil leczenie.po kilku diach brak poprawy,powrot do pana doktora.kolejne silniejsze leki,kolejne pieniazki wydane,i znow brak poprawy.mimo szczerych zachet,ze gdyby nie bylo poprawy to trzeba ponownie sie zglosic zrezygnowalismy z jego uslug.coz,zaosszczedzilismyprzynajmniej jedna "stowke".tym razem udalismy sie do zaprzyjaznionej pani pediatry-alergolog-pilmonolog. bardzo niepodobala jej sie dupka zuzi.zlecila szybkie dzialanie.przede wszystkim powiedziala,ze trzeba walczyc z przyczyna,czyli zaparciami. zatem umowilismy kolejne wizyty-u chirurga,ktory okazal sie z naszej perspektywy najbardziej "obeznany".stwierdzil,ze zgrubienia to blizny po peknietym odbycie.o hemoroidach nie ma mowy(i badz tu rodzicu madry!).zlecil nowa terapie w celu walki ze stanem zapalnym,a poza tym takze wskazal,ze najwazniejszym punktem jest walka z przyczyna ,czyli zaparciami.uwierzylismy mu. poza tym,dosc nietypowo,jak na specjaliste przy wizycie prywatnej,wzial tylko 40 zl za polgodzinna wizyte. nastenie wizyta u zaprzyjaznionej pani gastroenterolog.opracowanie nowej diety,ktora zpobiegnie zaparciom. na razie stan zapalny troche sie zmniejszyl.zaparcia tez na razie ustapily.zobaczymy co dalej.
     w poniedzialek bylismy w poznaniu na wizycie kontrolnej u okulisty.okazalo sie,ze wada na jednym oczku nieznzcznie sie poglebila.koniecznie musimy :zmusic" zuzie do noszenia okularow,a dodatkowo kazdego dnia na 2 godz. zaslaniac jej jedno oczko plastrem.bylismy przerazeni.przeciez do tej pory samo noszenie okularow bylo niewykonalne.jednak,w pierwszy dzien po wizycie,jakby zuzia uslyszla zalecenia pani doktor i przez dwie godziny grzecznie nosila okulary z zaslonietym oczkiem.bylismy pod wrazeniem. poza tym takze smo noszenie okularow juz jej tak pozniej nie przeszkadzalo,jak to bylo wczesniej.zobaczymy jak to bedzie wygladac dalej.
  poza tym nasze malenstwo zaczelo w koncu troche tyc(bo ostatnie chyba 3 miesiace byly pod tym wzgledem mierne).w tej chwili wazy ok. 6600 gram.lubi sobie pospac,.zdarza sie,ze potrafi obudzic sie dopiero o 9.30.z tego powodu bardzo zadowolona jesta mama,ktora po porannym karmieniu ok. 6 rano,moze jeszcze troche pospac.bo wczesniej to roznie bywalo.pozdr

środa, 14 września 2011

wakcje,urlop,odpoczynek

na koniec sierpnia i poczatek wrzesnia mialem zaplanowane 2 tyg. urlopu,moglismy wiec pomyslec o jakims wyjezdzie i zasluzonym odpoczynku.padlo na nasze polskie morze.przede wszystkim dlatego,zeby zuzia mogla pooddychac morskim powietrzem i jodem.biorac pod uwage pogode w lipcu i sierpniu nie mozna sie bylo spodziewac fajerwerkow.i rzeczywiscie,pogoda nas nie rozpieszczala,ale tragedii nie bylo.najwazniejsze,ze mala mogla zmienic klimat.no,i my tez oczywiscie:-) wiazalismy z wyjazdem pewne nadzieje,ze zmiana klimatu pozytywnie wplynie na rozwoj zuzi.naczytalismy sie opowiesci,jak to takie dzieciaszki na takich wyjazdach zaczynaly nagle "chodzic" czy tez "mowic".rzeczywiscie,po przyjezdzie zuzia zazcela zdecydowanie lepiej jesc.szczegolnie potrawy z dynia przypadly jej do gustu.ale poza tym,to nic sie nie zmienilo.wrecz przeciwnie,kilka dni po przybyciu na miejsce zaczely sie problemy z kupa.podczas gdy dotychczas robila jedna dziennie,ktora byla bardzo twarda i zuzia z tego powodu plakala,to teraz potrafila robic po 4 kupy.najgorsze w tym bylo,ze zaczela robic w nocy.jej ulubionymi godzinami byly 1-2 w nocy.najgoreze,ze w ciagu 20 min,potrafila robic kupe 4 razy po kazdorazowym przebraniu pieluszki.martwilismy sie,ze takie czeste i rzadkie kupy moga byc przyczyna jakiegos rodzaju infekcji np.zadzwonilismy do zaprzyjaznionego lekarza i on nas troche uspokoil na szczescie.czekalismy na rozwoj wypadkow.a ten okazal sie dosc szczegolny.kilka dni przed wyjazdem anita dojrzala przypadkiem,ze u zuzi pojawily sie dwa nowe zabki.gorne jedynki.okazalo sie,ze byc moze to bylo przyczyna tak duzej liczby kup!w czasie pobytu nasze malenstwo bardzo sie rozgadalo,duzo zaczela sobie gaworzyc i wydawac nowe,nieslyszane wczesniej dzwieki.jest nadzieja,ze w niedlugim czasie padna pierwsze slowa:-)ale najlepsze czekalo nas na samym koncu pobytu.najpierw kilka dni przed wyjazdem,zuzia intensywnie zaczela sie turlac na wszystkie strony.potrafila w ciagu doslownie 2 sekund przeturlac sie czterokrotnie w jedna strone.a tego wczesnie w jej wykonaniu nie widzielismy.takze,aby dotrzec do upatrzonego przedmiotu,ale troche oddalonego.potrafila wykorzystac turlanie w konkretna strone.natomiast doslownie na dzien przed odjazdem mala zadziwila nas kolejna umiejetnoscia.samo turlanie jej juz nie wystarczalo,wiec zaczela sie ni to czolgac ni to czworakowac.zobaczylismy,jak potrafila przebyc w ten sposob cale lozko aby dotrzec do konkretnego przedmiotu.bylismy naprawde zadowoleni na ten widok:-)

     z innych spraw biezacych to anita byla z zuzia wczoraj u pani doktor.dowiedzielismy sie,ze mala oddechowo wyglada bardzo dobrze(a mielismy zwiazane z tym pewne niepokoje,bo mala co jakis czas miala specyficzny kaszel).niepokoi tylko to,ze nic praktycznie nie przytyla od ostatniego wazenia sprzed miesiaca.w tej chwili jej waga to 6200g.za okolo miesiac czeka nas wizyta u neurologopedy i ewentualnie neurologa.po tych wizytach napiszemy czego sie dowiedzielismy.a na dzisiaj to juz tyle.oczywiscie na koncu zamieszczamy kilka fotek z pobytu nad morzem.pozdrowienia dla wszystkich

zuzia smieszka